Indukcja grzeje materiał od środka, prądami wirowymi, bez otwartego płomienia. Nagrzew jest równomierny na całym obwodzie i powtarzalny, więc łatwiej utrzymać temperaturę międzyściegową w wymaganym zakresie. W praktyce oznacza to krótszy czas dojścia do temperatury i mniejsze ryzyko przegrzania miejscowego niż przy palniku propanowo-tlenowym.
Podgrzewanie wstępne jest wymagane przy stalach o wyższej zawartości węgla i przy dużych grubościach. Dla stali niestopowej powyżej 25 mm zwykle zaczyna się od 100 do 150 stopni Celsjusza, dla stali ulepszanych cieplnie temperaturę wyznacza karta materiału i procedura WPS. Podgrzewacz z regulacją i z czujnikiem trzyma zadaną wartość, a większość maszyn zapisuje przebieg do protokołu.
Dobór mocy zależy od masy elementu i wymaganej temperatury. Urządzenie 3,5 do 5 kW na 230 V wystarczy do demontażu łożysk, śrub, tulei i do podgrzewania małych detali. Do rur i konstrukcji o grubości ściany powyżej 20 mm potrzebujesz maszyny od 15 kW wzwyż na 400 V, z chłodzeniem cieczą i z matą lub kablem indukcyjnym owijanym wokół elementu.
Zwróć uwagę na osprzęt. Kable indukcyjne, maty grzewcze i głowice pistoletowe dobiera się do kształtu detalu, a przy pracy ciągłej potrzebna jest chłodnica. W blacharstwie liczy się głowica do usuwania oklein, szyb klejonych i przypalonych śrub, bo tam indukcja zastępuje palnik w miejscach, gdzie nie wolno użyć ognia.